piątek, 31 stycznia 2014

Ten chleb jest najsmaczniejszym i największym z tych, które udało mi się do tej pory upiec. Przepis wygrzebany na blogu Joli Szyndlarewicz odleżał swoje w przegródce do zrobienia. Nie jest to wypiek ekspresowy, to chleb, który potrzebuje czasu i odrobiny wysiłku. Odwdzięcza się za to niesamowitym smakiem, genialnie chrupiącą skórką i zapachem, który przyciąga wszystkich do kuchni. Przepis jest na dwa bochenki, ale mnie zamarzył się jeden konkretny bochen, który po wyrośnięciu ledwo zmieścił się w piekarniku. Młody, kiedy go zobaczył stwierdził, że będziemy go jeść przez tydzień. Niecałe 24 godziny później zostały jeno okruszki z olbrzyma. Polecam serdecznie.

przepis pochodzi z tego wspaniałego bloga: http://smakmojegodomu.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?2

chleb

Zaczyn

3,5 szklanki mąki pszennej

1 szklanka wody - ja dałam ok. 320 ml ponieważ mam bardzo suchą mąkę

1 łyżeczka soli

1/8 łyżeczki suszonych drożdży instant - ja dałam

Wszystkie składniki zaczynu mieszamy do powstania jednolitej masy. Spryskujemy je delikatnie olejem, wkładamy do miski i przykrywamy ściereczką. Zostawiamy na ok. 12 do 16 godzin w temperaturze pokojowej.

Później do wyrośniętego ciasta dodajemy:

3,5 szklanki mąki pszennej, najlepiej chlebowej typ 750 (ja dałam typ 650)

1,5 szklanki wody

1 łyżeczka soli

1/2 łyżeczki suszonych drożdży instant ja dałam 1,5 łyżeczki drożdży świeżych

chleb

Całość dokładnie wyrabiamy ręką lub mikserem. Trwa to ok. 10 minut. Ciasto powinno być gładkie i elastyczne. Formujemy go znów w kulę, wkłądamy do miski i pod przykryciem ze ściereczki odstawiamy do wyrośnięcia na 2-3 godziny - u mnie ciasto spędziło trzy godziny pod kaloryferem. Można go podzielić na dwie części i uformować dwa bochenki, można zrobić jeden bochen. Ja następnym razem zrobię dwa ponieważ wtedy będzie dwa razy więcej piętek, o które zawsze u nas jest wojna :) Uformowane bochenki odkładamy znów do wyrośnięcia na 1-2 godziny. Piekarnik rozgrzewamy do 220 st. C. Chlebki można lekko posypać mąką. Pieczemy je ok. 40 minut. Ja swój bochen piekłam ok. 50 minut. Po włożeniu ciasta do piekarnika wrzucam do niego kilka kostek lodu - skórka wychodzi wtedy bardziej chrupiąca. Po upieczeniu chlebek powinien wydawać głuchy odgłos po uderzeniu w spód. Zostawiamy go do odparowania i wystudzenia.




chleb

a tu chlebek w objęciach Pyzy

środa, 29 stycznia 2014

W takie zimne popołudnia i wieczory aż się prosi wziąć kubek z gorącym kakao a do tego drożdżówkę i zaszyć sie z książką możliwie blisko kaloryfera. Bułeczki zobaczyłam u Smacznej Pyzy i od razu chciałam ich spróbować. Troszkę się to od razu odwlekło ale warto było czekać ponieważ bułeczki wychodzą puszyste, z chrupiącą skórką i nadzianym środkiem. Iza Kulińska ozdobiła swoje bułeczki cytrynowym lukrem, natomiast u mnie wyglądają jak świat na zewnątrz - tyle że mój "śnieżek" jest słodki. Polecam serdecznie.

Przepis pochodzi z tej strony: http://smacznapyza.blogspot.com/2013/01/bueczki-rozyczki.html#more

bułeczki

400 g mąki - u mnie typ  405

30 g drożdży

4 łyżeczki brązowego cukru

3/4 szklanki ciepłego mleka

2 łyżki stopionego masła

1 jajko

szczypta soli, szczypta cynamonu

na nadzienie: dżem lub konfitury, powidła śliwkowe - ja użyłam dżemu agrestowego i powideł

  Do miseczki wkruszamy drożdże, dodajemy cukier, połowę mleka i łyżkę mąki, mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia - ok. 15 minut. W tym czasie przesiewamy mąkę, dodajemy sól, cynamon. Kiedy drożdże wyrosną dodajemy je do mąki, wbijamy jajko i dodajemy pozostałe składniki. Wyrabiamy ok. 5 minut do uzyskania gładkiego ciasta, które przekłądamy do miseczki, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Potem ciasto dzielimy na 12 kawałków, każdy z nich rozwałkowujemy na prostokąt o długości ok. 20 cm i szerokości ok. 7 cm. Na środek kładziemy pasek nadzienia, zakładamy dłuższe boki do środka  a potem zwijamy w ślimaczek. Ja swoje bułeczki wkładałam do papilotek, które wkładałam do formy mufinkowej. Można pominąć papilotki ale trzeba dokładnie wysmarować dołki formy.  Bułeczki odstawiamy jeszcze na 30 minut do wyrośnięcia a w tym czasie nagrzewamy piekarnik do 190 st. C. Tuż przed włożeniem bułeczek można posmarować je mlekiem lub jajkiem. Pieczemy bułeczki ok. 25-30 minut. Ja swoje oprószyłam delikatnie cukrem pudrem. Polecam serdecznie.

bułeczki

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Dziś nie bedzie kulinarnie, choć nazbierało mi się już kilkanaście przepisów do "wklepania", dziś będzie o bajkach. W niedzielę po południu lubimy sobie w piątkę pooglądać kreskówki. Oglądamy i te stare bolko-lolki, reksie, kreciki, ale i nowe jak łowcy smoków czy pingwiny z Madagaskaru. Trzeba się w końcu orientować w tym o czym rozmawiają dzieci :) Chociaż powiem szczerze, że wynalazków japońsko-chińskich nie znoszę i staram się, żeby dzieci tego też nie oglądały. Całkiem niedawno przy przeglądaniu rosyjskich stron zobaczyłam zwiastun bajki Masza i niedźwiedź. No i wpadliśmy. Historyjka o rezolutnej dziewczynce i Miszce wciągnęła nas zupełnie. Polecam Wam na rodzinne oglądania, bardzo dobra grafika, dowcipne dialogi - mimo, że po rosyjsku to zupełnie zrozumiałe i świetna muzyka. Ja jestem zachwycona i powiem Wam,  że Pyzy też. Polecam serdecznie.

niestety nie umiem wklejać filmików więc przesyłam Wam linki na youtuba:

http://www.youtube.com/watch?v=KYniUCGPGLs&list=PLf9YfrgSapFPkvxpKMvpdXeY_R2miN_TA

 прописи почерк каллиграфия

Ps. teksty z Maszy weszły już do naszego domowego żargonu i przy podawaniu dzieciom tranu wołamy: No wołki, dawaj leczitsja - zobaczycie zrozumiecie :)

 

 

 

 

 

 

zdjęcie nie jest niestety mojego autorstwa ale  pochodzi z tej strony:http://pishikrasivo.ru/raskraska-masha-i-medved

wtorek, 21 stycznia 2014

Chleb pieczony w domu towarzyszy nam już codziennie. Niestety czasem nie starcza czasu, żeby wszystko odpowiednio zagnieść, zaczekać, odgazować i znów czekać. Czasem jest tylko kilka chwil wolnych do wykorzystania i wtedy robię ten chlebek. Nie wymaga nawet zagniatania tylko kilku machnięć łyżką. Ten przepis to wariacja na temat chleba, na który przepis jest już na blogu ale ponieważ nabyłam sporą ilość mąki grahamowej postanowiłam ją wykorzystać. Chlebek wyszedł bardzo smaczny - przez dwa dni zachował świeżość - potem został do ostatniego okruszka zjedzony. Polecam serdecznie.

chleb

40 dkg mąki grahamowej

50 dkg mąki pszennej chlebowej

szklanka różnych ziaren - u mnie słonecznik, siemię lniane i nasiona dyni

3 łyżki otrąb owsianych

0,9 l ciepłej wody

40 g świeżych drożdży

1,5 łyżki soli

2 płaskie łyżki cukru

 chleb

W ciepłym płynie rozpuszczamy drożdże z cukrem. Obie mąki przesiewamy do dużej miski, dodajemy pozostałe składniki i mieszamy. W mące robimy dołek, do którego wlewamy wodę z drożdżami i zostawiamy na 15 minut. Po tym czasie ciasto dokładnie mieszamy łyżką i znów odstawiamy na 15 minut. Do blaszek wysmarowanych tłuszczem przekładamy ciasto do 3/4 wysokości foremki. Odstawiamy tym razem na 30 minut w ciepłe miejsce. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 180 st. C. Wyrośnięty chlebek smarujemy delikatnie rozkłóconym jajkiem i posypujemy ziarnami, płatkami czy otrębami. Pieczemy ok. 1 godziny. Chlebek po wyjęciu z piekarnika powinien wydać głuchy odgłos.

Chleb bardzo smakował dzieciom, Pyzy same robiły z niego mini kanapki.

chleb

sobota, 18 stycznia 2014

Grudzień pachnie u mnie zazwyczaj piernikami, natomiast w styczniu zaczynam rogalikowanie. Zazwyczaj testuję nowe przepisy ale lubię wracać do tych starych, wypróbowanych, z zeszytu mamy. Ten przepis jest bardzo prosty, ciasto wychodzi delikatnie listkowane. W towarzystwie marmolady różanej i dobrej kawy smakuje przepysznie. Polecam serdecznie.

rogaliki

1 kg mąki tortowej

40 dkg margaryny lub masła

10 dkg smalcu

kostka świeżych drożdży - 10 dkg

2 duże jajka

2 żółtka

szklanka śmietany kwaśnej 18%

3 łyżki cukru

szczypta soli

marmolada różana lub inna ok. 0,5 kg

 

Wykonanie ciasta nie nastręcza żadnych trudności, po prostu łączymy wszystkie składniki razem i zagniatamy jedną, wielką kulę ciasta. Ja zawsze sobie pomagam malakserem, w który wrzucam wszystkie tłuszcze i 3 szklanki mąki, potem taką gotową masę dodaję do reszty mąki wymieszanej z pokruszonymi drożdżami, mieszam i dodaje pozostałe składniki. Zarobione ciasto przekładamy do torby foliowej, którą dokładnie związujemy zostawiając trochę miejsca na wyrośnięte ciasto i wkładamy je do miski z zimną wodą - powinno swobodnie pływać - zostawiamy je na ok. 30 minut - powinno wypłynąć, przekładamy je na stolnicę, jeśli jest mokre to  nie szkodzi- dodamy potem troszkę mąki. Ciasto dzielimy na 10 częsci. Każdą z nich rozwałkowujemy dość cienko - ja używam pokrywki od patelni 28 cm, którą kładę na rozwałkowane ciasto. odkrawam radełkiem i mam idealny krążek, który dzielę potem na 8 trójkątów. U podstawy, każdego z nich kładę łyżeczkę marmolady i dość ciasno zwijam. Gotowe rogaliki przekładam na blachę wyłożoną papierem i smaruje rozbełtanym jajkiem. Rogaliki pieczemy w 180 st. C ok. 12-14 minut. Powinny być ładnie zezłocone. Można je polukrować, posypać cukrem pudrem ale ja najbardziej lubię je same, ewentualnie z filiżanką kawy :)

rogaliki

 

Rogaliki przygotowywałyśmy wspólnie z Pyzami, ja ograniczyłam się tylko wałkowania a resztę zrobiły dzieci.

piątek, 17 stycznia 2014

Ostatnio Młody widząc kanapki do pracy zrobione z chleba z pobliskiego sklepu westchnął okrutnie i ze zbolałą miną powiedział, że już nie może go jeść bo smakuje jak papier, a nawet gorzej. Mimo, że chleb piekę zazwyczaj  w wekend to żal mi się zrobiło tego mojego chłopa i wczoraj wieczorem zrobiłam chlebek z płatkami owsianymi. Niestety skończył się piec przed 22 więc już nie starczyło mi sił żeby czekać aż ostygnie i skubnęłam tylko kawałeczek skórki. Chlebek jest mało skomplikowany, bardzo smaczny, z chrupiącą skórką. Dziś kiedy Młody zobaczył przygotowane kanapki szeroko się do nich uśmiechnął. Spróbujcie koniecznie. Przepis pochodzi z blogu moje ekspresje kulinarne z moimi małymi zmianami.

http://mojeekspresjekulinarne.blox.pl/2010/03/Chleb-z-platkami-owsianymi-i-sezamem.html#.Utk-H_t483h

chleb z płatkami owsianymi

2 szklanki mąki pszennej - u mnie chlebowa

2 łyżki mąki żytniej - u mnie 850

2 łyżki mąki orkiszowej

1 szklanka ciepłej wody

8 łyżek mleka

2 łyżki sezamu

1 łyżka siemienia lnianego

2 łyżeczki oliwy z oliwek

30 g świeżych drożdży

1 łyżeczka soli

1 łyżeczka miodu - u mnie bławatkowy

2/3 szklanki płatków owsianych: ja miałam ich tylko pół szklanki resztę uzupełniłam jęczmiennymi -

Mleko i wodę wlewamy do miski, dodajemy miód, drożdże i mieszamy do uzyskania jednolitego płynu, wsypujemy do niego płatki, mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut. W tym czasie przesiewamy wszystkie mąki, dodajemy do nich ziarna, sól, oliwę. Potem całość mieszamy i wyrabiamy ok. 5-7 minut. Ciasto jest odrobinę klejące ale nie dosypujmy mąki. Wyrobione ciasto umieszczamy w misce, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1,5 -1,45 godziny. Ciasto podwaja swoją objętość. Potem formujemy go w bochenek i przekładamy do natłuszczonej foremki. Odstawiamy raz jeszcze do wyrośnięcia tym razem na ok. 30 -40 minut. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 195 st. C ok. 40 minut. Ja wrzucam do piekarnika tuż po włożeniu do niego chleba 3-4 kostki lodu na dno - dzięki temu chlebek ma bardziej chrupiącą skórkę. Polecam serdecznie. Przed upieczeniem chlebek można posmarować rozkłóconym jajkiem i posypać sezamem.

środa, 15 stycznia 2014

Jakoś nie mogę sie w tym roku rozkręcić, a to dzieci chore, a to Młody pociągający, a to w pracy setki sprawozdań. Spać mi się chce ciągle przeokrutnie bo albo czytam nocami albo coś oglądam zamiast zasnąć. Dziś zapraszam Was na pyszny sernik w cieście miodowym z orzechami. Doskonałe połączenie smakowe, które jest wielką przyjemnością dla kubków smakowych. W dodatku ciasto to ma jedną wielką zaletę - można go zrobić przynajmniej 2-3 dni przed planowaną imprezą. Im dłużej stoi tym lepiej smakuje. Polecam serdecznie.

Przepis niezastąpionej alidab: http://www.wielkiezarcie.com/recipe28186.html

sernik jak snikers

Ciasto:
50 dag mąki
20 dag cukru
20 dag margaryny ja użyłam Kasi
2 całe jaja
2 łyzki miodu
2 płaskie łyżeczki sody rozpuszczone w dwóch łyżkach mleka

Masa orzechowa do obu placków:
40 dag siekanych orzechów włoskich
15 dag masła
15 dag cukru
3 łyzki miodu

Masa serowa:
1 kg sera półtłustego dwukrotnie zmielonego (może być ser mielony z wiaderka)
1 szklanka cukru
pól kostki masła (10 dag)
1-2 cukry waniliowe
4 całe jaja
skórka starta z cytryny
odrobina aromatu cytrynowego
1 budyń śmietankowy (40g)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
pół szklanki mleka

 

Ja wszystkie składniki na ciasto wrzucam do malaksera i mieszam do uzyskania gładkiego ciasta, które potem dzielę na dwie części, które wałkuje na cienkie placki ok. 1 cm grubości. Dwie standardowe blaszki wykładamy papierem i przekładamy do nich placki. Nastawiamy piekarnik na 170 st. C a w czasie, gdy on się nagrzewa robimy polewę orzechową. Na patelni teflonowej podsmażamy chwilkę posiekane orzechy włoskie, potem dodajemy cukier, miód  i masło. Całość razem przesmażamy by się ładnie zezłociła. Gorącą masę wykładamy na każdy placek. Masa musi być gorąca  bo inaczej się skarmelizuje i nie będzie można jej rozłożyć.Każdy z placków pieczemy ok. 20 minut. Potem odstawiamy do wystudzenia. Kiedy mamy już upieczone oba placki to przygotowujemy masę serową.Do dużego garnka wrzucamy zmielony ser, dodajemy masło, cukier i żółtka. Ustawiamy na małym ogniu garnek i mieszając gotujemy ok. 15 minut. Jeśli dysponujemy misą obrotową to w miedzy czasie nastawiamy mikser i ubijamy pianę na sztywno - jeśli nie mamy  takowego ustrojstwa to pianę ubijamy po ugotowaniu sera. Kiedy ser już nam "wypyrkał " 15 minut, dodajemy do niego rozpuszczone w mleku budyń i mąkę, a potem bardzo delikatnie pianę  z białek. Całość mieszamy - ja rózgą metalową - tak, by nie było żadnych grudek. Gotujemy jeszcze 1-2 minuty apotem dodajemy skórkę cytrynową. Jeszcze gorącą masę serową wylewamy na jeden placek z orzechami, wyrównujemy powierzchnię masy i przykrywamy drugim plackiem - orzechy idą do góry. Całość delikatnie dociskamy i odstawiamy do wystudzenia, potem blaszkę okręciłam folią spożywczą i odstawiłam na dwa dni, żeby zmiękło.  Jednak nie dane było mu tyle stać w spokoju bo już rano Młody zaczął go próbować. Smakuje naprawdę wyśmienicie.

 

czwartek, 09 stycznia 2014

Najlepiej lubię prezenty kulinarne: książki, wszelkiej maści przydasie, garnki i rzeczy do jedzenia. Na święta dostałam od moich Kaszubiaczków paczkę z suszonymi pomidorami z czosnkiem i bazylią. Prezent o zachwycającym smaku i wyglądzie. Chciałam go jakoś godnie wykorzystać, pokazać światu, że są takie pyszne rzeczy  bez glutaminianów, jakoś żal było trzymać to cudo tylko dla nas. No i zaprosili nas przyjaciele na imprezę do swojego domu, który mimo, że jest 15 minut jazdy samochodem od dużego miasta to stoi na środku wielkiego pola, gdzie szwendają się sarny i bażanty. Domu, w którym zawsze odpoczywam patrząc przez wielkie okno na świat, w którym sufit zdaje się nie mieć końca, a w kąciku obok chomika można snuć marzenia, wypłakać oczy ze śmiechu lub położyć serce na dłoń, żeby ktoś je pocieszył. Od przyjaciół do przyjaciół, z Kaszub w królewskie Chęciny powędrowały przez moje ręce pomidory otulając jak pierzynką serowe kulki. Ja i Pyzy przy produkcji kulek zajadałyśmy się co bardziej nieudanymi egzemplarzami, Młody kręcił trochę nosem, że za ostre. Impezowiczom smakowały. Przepis bardzo prosty, szybki i smaczny.

kulki serowe

1 opakowanie sera Feta 270 g (chyba :)

1 kostka sera białego - ja miałam półtłusty 250 g

sól, pieprz,

ja użyłam suszonych pomidorów z bazylią i czosnkiem oraz czerwonej i zielonej czubrycy wymieszanej z ziołami prowansalskimi.

Kiedyś na śniadaniu po Pyzy komunii robiłam kulki z zieloną czubrycą wymieszaną z zieloną pietruszką i  szczypiorkiem.  Myślę, ze można kulki otoczyć w tym co nam bardzo smakuje: orzechach, pistacjach, curry, papryce.

 

Oba sery dobrze razem mieszamy - ja w malakserze, potem doprawiamy odrobiną soli - uwaga bo feta jest już słona, pieprzu. Potem przy pomocy łyżeczki formujemy małe kulki, które otaczamy w posypkach. Wkładamy je potem do lodówki i potem można zajadać.

kulki serowe

poniedziałek, 06 stycznia 2014

Święta, święta i już po. Bardzo dziękuję za wszystkie otrzymane życzenia, dobre słowa na  święta i Nowy Rok. Ja wszystkim czytelnikom i sympatykom bloga życzę by ten rok przyniósł Wam przede wszystkim dużo zdrowia, niech to będzie rok odkrywania tego co w Nas najlepsze, oby nam smakowało i jedzenie i życie.

Tą sałatkę przygotowałam na imprezę do moich przyjaciół, mimo dodatku majonezu jest bardzo lekka i sycąca. Nam bardzo smakowała. Polecam Wam serdecznie.

 

Przepis jest autorstwa All, która dla mnie jest czarodziejką stołu, niewiele osób umie tak jak ona wyczarować cuda na talerzu, koniecznie zerknijcie na jej inne przepisy: http://www.wielkiezarcie.com/recipe54518.html 

 sałatka makaronowa


100g makaronu - ja użyłam drobniutkiej kosteczki, ale mogą to być kółeczka, łezki, czy inny w miarę drobny makaron
4 łyżki  koperku
100g kukurydzy
1 ogórek zielony
 3 łyżki majonezu
1 mały czosnek przeciśnięty przez praskę

pół łyżeczki ziół prowansalskich sól, pieprz

 

Makaron gotujemy w osolonej wodzie al dente. Odcedzamy i studzimy. Ja z ogórka wykrawam część nasienną by sałatka nie podchodziła wodą. Kroimy go potem w kostkę, dodajemy kukurydzę, koperek, makaron i pozostałe dodatki, mieszamy i odstawiamy na godzinę do przegryzienia.

Sałatka wymaga niewiele wysiłku, za to wspaniale smakuje.

sałatka makaronowa

O autorze
Tagi
Durszlak.pl Liczniki na stonę Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów stat4u