wtorek, 24 lutego 2015

Czasem ciężko dokonać wyboru, ciężko zdecydować czego się chce, ile można za to coś poświecić, ile trudów żeby mieć, żeby być. Dziś usłyszałam, że brak decyzji jest również decyzją, brak działania jest decyzją. Bardzo mądra jest ta moja Pani Małosia, bardzo pomaga, inaczej uczy patrzeć. No i pytam się dziś siebie co ja bym chciała?No i marzy mi się ciepła wiosna, kolory, zapachy więc w moim garnku dziś kolorowo, pachnąco, ale i sycąco, bo mimo wiosny w sercu na zewnątrz jednak panują ciągle minusy. Polecam serdecznie.

DSC05584

500 g małych pieczarek

2 litry bulionu

1 czerwona cebula

2 białe cebule

2 pomidory

1 marchewka

1 papryka

kilka plasterków boczku

pół pęczka pietruszki

1 łyżka masła

duża szczypta lubczyku

mała szczypta kozieradki

zioła prowansalskie

sól, pieprz

kluseczki:

1 duże jajko

50 ml wody

50 ml mleka

mąka

sól

 

Cebulę obieramy i kroimy w kostkę, marchewkę obieramy, myjemy i ścieramy na tarce o grubych oczkach, paprykę kroimy w paseczki a potem w kostkę. Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła, dodajemy cebulę, marchewkę i paprykę. Mieszamy do zeszklenia się cebulki, potem dodajemy pół szklanki bulionu, przykrywamy i dusimy ok. 10 minut. W tym czasie myjemy pieczarki, kroimy w plasterki a potem w półplasterki. Plastry boczku kroimy na paseczki. Bulion zagotowujemy, dodajemy do niego zawartość patelni i gotujemy na małym ogniu, na patelni rozgrzewamy boczek, dodajemy pieczarki i smażymy aż będą prawie miękkie. Dodajemy pieczarki do garnka, przyprawiamy i gotujemy do miękkości. Doprawiamy przyprawami. W kubku mieszamy jajko, mleko i wodę, dodajemy mąkę, aby otrzymać gęste ciasto jak na naleśniki. Nad garnkiem trzymamy łyżkę cedzakową z dziurkami, wlewamy do niej ciasto by kroplami spływało do zupy. Kluseczki gotujemy ok 2 minut. Pysznie smakuje z pajdą razowego chleba.

 

piątek, 20 lutego 2015

Je się podobno najpierw oczami, jemy z witryn sklepów,  z okładek gazet, z opakowań. Dostałam ostatnio kilka zdjęć, które poruszyły moje zmysły, zupełnie nieoczekiwanie, taki bonusik od życia. I pomyślałam, że aparat fotograficzny to niesamowite narzędzie, utrwala czas, przenosi emocję, wyzwala energię, łapie chwile. Fascynują mnie te czarodziejskie pudełka i czarodzieje, którzy potrafią je ujarzmić. Ja nie umiem, ale bardzo lubię robić zdjęcia, czasem jak tej ślepej kurze jedno na setki wyjdzie, kogoś poruszy, pchnie do działania. Zdjęcie tej potrawy jest takie sobie, za to smak jest naprawdę dobry, czas wykonania krótki - świetne danie na piątkowy obiad. Polecam serdecznie

500 g białej ryby - u mnie dorsz

pęczek dymki

3 szklanki rosołu

150 ml słodkiej śmietanki

1 łyżka łagodnego curry

1 łyżka mąki

1 łyżka masła + 1 łyżka masła

 DSC05432

Rozpoczynamy od pokrojenia dymek: cebulki na kostkę, szczypioru na paseczki, każdą osobno odkładamy. Na patelni roztapiamy masło wrzucamy kosteczki cebulek i szklimy ok. 5 minut, potem cebulkę posypujemy curry i przesmażamy, mieszamy, posypujemy zawartosć patelni mąką i raz jeszcze przesmażamy. Wlewamy rosół i mieszamy by nie zrobiły się grudki, zagotowujemy, następnie rybę kroimy na 3 cm kawałki, które wkładamy do patelni (ryba powinna być rozmrożona, surowa) zmniejszamy ogień pod patelnią, Nakrywamy i na  takim  ogienku  dusimy ok. 15 minut. W tym czasie na drugiej patelni rozgrzewamy drugą łyżkę masła, na której przesmażamy szczypiorek. Sprawdzamy czy ryba się ugotowała,  jeśli  tak to wlewamy na patelnię z sosem śmietankę, gotujemy, dodajemy przesmażony szczypior, gdyby sos był zbyt rzadki trzeba go trochę odparować. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i curry. Najlepiej smakuje z ryżem.

 

 

18:21, babaluca1
Link Komentarze (2) »
wtorek, 10 lutego 2015

U mnie w domu wszyscy lubimy sałatki, zazwyczaj biorę to co znajdę w lodówce + to co jest w kuchennych szafkach mieszam i gotowe. Rzadko zdarza mi się robić sałatkowe dekoracja, z braku czasu, pomysłu czy lenistwa :)   Natomiast kiedy przeglądam rosyjskie fora kulinarne, które uwielbiam, sałatki urastają tam do miana małych dzieł sztuki. Obiecuję więc sobie, że w tym roku popracuje nad estetyką moich sałatek bo jada się najpierw oczami przecież :) Ta sałatka podpatrzona na rosyjskim forum say7 jest naprawdę smaczna a dekoracja robi się zupełnie sama. Robiłam ją już kilkakrotnie i zawsze robiła wrażenie na współbiesiadnikach. Polecam serdecznie.

1duży słoik marynowanych pieczarek

pęczek zielonej pietruszki

3 ugotowane średnie marchewki pokrojone w kostkę

3 ugotowane średnie ziemniaki pokrojone w kostkę

podwójna pierś kurczaka zamarynowana w przyprawie gyros, pokrojona na plasterki i usmażona na 1 łyżce oleju

200 g żółtego sera

3  duże konserwowane ogórki pokrojone w półplasterki

słoik majonezu kieleckiego

 DSC05168

Miskę o prostych ściankach wykładamy  folią spożywczą,  odsączone pieczarki układamy kapeluszami w dół,  sypiemy posiekaną pietruszkę a potem smarujemy majonezem,  dodać ziemniaki, dodać konserwowane ogórki, kurczaka pokrojonego na kosteczki, posmarować majonezem, dodać marchewkę, na nią zetrzeć żółty ser i na koniec warstwa majonezu. Sałatka powinna przez  noc się przegryźć w lodówce, a potem delikatnie odwracamy ją na duży talerz, folią pomagamy sobie tak, by sałatka się dobrze wyjęła. Smacznego.

 

17:36, babaluca1 , sałatki
Link Komentarze (5) »
czwartek, 05 lutego 2015

Ostatnio jestem bardzo szczęśliwa, nie stało się nic nadzwyczajnego, ot kilka rzeczy inaczej ułożyłam sobie w głowie i świat mimo, że nie zmieniło się nic w nim to wydaje mi się zupełnie innym  miejscem - zdecydowanie lepszym i przyjaźniejszym. Dla mnie szczęście ma kolor żółty, dlatego też  jedzenie nie może być  innego koloru. Przygotowanie tego dania nie zajmie Wam zbyt wiele czasu a efekt jest bardzo smaczny. Nie mogę się już doczekać słonecznego lipca i świeżej marchewki  i fasolki w tym daniu, chociaż teraz w środku  zimy smakowało nam naprawdę bardzo.

DSC05364

2  piersi  z kurczaka

1 duża marchewka

1 paczka mrożonej fasolki lub 0,5 kg świeżej

1 szklanka rosołu

100 ml słodkiej śmietanki

pół łyżeczki kurkumy

 łyżeczka przyprawy gyros

 1 łyżka masła i 1 łyżka oleju

Mięso nacieramy przyprawą gyros i odstawiamy,w tym czasie obieramy marchewkę, a potem kroimy ją na paseczki, ja użyłam specjalnej obieraczki.  Fasolkę wrzucamy do wrzątku i gotujemy al dente. Mięso kroimy na kawałki, na  patelni rozgrzewamy łyżkę masła i wrzucamy marchewkę, przesmażamy chwilę żeby zmiękła, potem dodajemy do marchewki olej i wrzucamy mięso. Smażymy 5 minut często mieszając, potem dodajemy rosół, kurkumę i dusimy pod przykryciem ok. 10 minut, potem dodajemy ugotowaną fasolkę i  dusimy razem jeszcze 5 minut. Na  patelnię wlewamy śmietanę, zagotowujemy i doprawiamy do smaku. Pysznie smakuje z ryżem ugotowanym ze szczyptą kurkumy. Polecam serdecznie :)

 

20:54, babaluca1
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 02 lutego 2015

Dziś mija 101 dni od ostatniego wpisu, wiem, że to długo.Dziękuję za wszystkie e-maile, dobre słowa i zachęty, by pisać dalej, bardzo to ważne dla mnie, że komuś to moje miejsce w necie jest w jakiś sposób potrzebne. Musiałam trochę odpocząć, pomyśleć o sobie, zwolnić tempo, przeczytać parę książek. Kilka rzeczy w sobie poukładać od nowa, świata zmienić nie mogę, ale siebie owszem :)To jak te muffinki, bardzo prosty przepis, który zawsze się udaje, do tego kilka banalnych drobiazgów i nie można się nie uśmiechnąć na ich widok. Ja też jestem takim prostym przepisem, któremu wystarczyło kilka zmian: nowa fryzura, nowe spojrzenie na siebie, przegadanych kilkanaście godzin i nie mogę się nie uśmiechnąć do siebie w lustrze :)

DSC05283

Muffinki przygotowane w całości przez Pyzy, moja rola ograniczyła się do kontroli zważonych produktów oraz  włożenia i wyjęcia blachy z piekarnika. No i polewę też im przygotowałam. Miałyśmy  z tymi muffinkami mnóstwo zabawy, Pyzy wymyślały co by te misie mogły sobie myśleć, stąd też różne miny i spojrzenia. Muffinki przygotowałyśmy na bal karnawałowy, niestety Pyzy złożył jakiś bakcyl i ominęła je zabawa z innymi dziećmi, którym nasze misie bardzo do gustu przypadły.

 

Ciasto muffinkowe z wypróbowanego przeze mnie kilkanaście razy przepisu Atiny-bc http://atinabc.blox.pl/2008/06/Muffinki-marmurkowe.html 

280 g mąki pszennej - używam tortowej 450

1 płaska łyżka proszku do pieczenia

szczypta soli

115 g cukru

1 mały cukier waniliowy - najlepiej domowy z prawdziwą wanilią lub łyżeczka ekstraktu waniliowego

1 szklanka mleka

6 łyżek oleju słonecznikowego

2 jajka

2 łyżki kakao

Nastawiamy piekarnik na 200 st C

Wszystkie suche składniki - oprócz kakao mieszamy w jednej misce, mokre mieszamy w drugiej -  u mnie Pyzy robią to widelcem. Potem do suchych wlewamy mokre i chwilkę mieszamy do połączenia składników. Całość dzielimy na 2 części, do jednej dodajemy kakao i jeszcze raz krótko mieszamy. Foremkę wykładamy papilotkami i wykładamy ciasto jasne a potem ciemne, można je delikatnie przemieszać wykałaczką. Pieczemy ok. 20 minut. Po wystudzeniu dekorujemy.

 

do dekoracji:

100 gorzkiej czekolady

100 ml śmietanki 30%

małe biszkopty

lentilki

białe pastylki bananowe z Biedronki

czekoladowe płatki do mleka - u mnie muszelki

Czekoladę rozpuszczamy ze śmietanką, smarujemy każdą babeczkę i umieszczamy na niej pyszczek misia - biszkopcik. Potem przyklejamy polewą oczy z cukiereczków, źrenicę robimy wykałaczką umoczoną w polewie. Tą samą wykałaczką robimy na biszkopciku mordkę misia, lentilkę smarujemy polewą i przyklejamy w miejscu noska. Najlepiej zrobić minki na  biszkoptach zanim ułoży się je na muffince i to wtedy kiedy polewa jest jeszcze w miarę gorąca, natomiast oczka i noski najlepiej przyklejać bardziej tężejącą polewą. Na końcu wciskamy w miejsce uszek czekoladowe płatki. Cieszą oko i podniebienie :)

DSC05277

 

O autorze
Tagi
Durszlak.pl Liczniki na stonę Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów stat4u