czwartek, 16 października 2014

Są miejsca na świecie, do których niestety nigdy nie dotrę, nie zobaczę ale uwielbiam "patrzeć " na to czego sama nie widziałam oczami innych. W czasach kiedy ani radia, ani telewizji ani nawet internetu nie było to właśnie z opowieści innych ludzie poznawali świat. Każdy gość był przyjmowany w domu z honorami bo dla wioski leżącej gdzieś "za górami" był to jedyny sposób aby poznać co tam słychać w świecie. A świat jest taki niesamowity i myślę, że zarówno kiedyś jak i dziś fascynuje różnorodnością. Zanika dziś słuchanie innych, wolimy sami zobaczyć, przeczytać, pojechać niż wysłuchiwać opowieści innych, zanika też sztuka snucia opowieści, dziś większość woli przekazywać informację. A ja uwielbiam te chwile, kiedy ktoś opowiada mi swoją historię z obcym miejscem w tle. Mój Młody był w tym roku 9 dni na Bałkanach i okolicach, i chociaż nigdy nie byłam w Albanii już czuję się zakochana w tym kraju. W ubiegły wekend mieliśmy ogromną przyjemność uczestniczyć w weselu naszej kuzynki Małgosi. I mimo, że impreza była w okolicach Ojcowa dzięki opowieściom dwójki naszych cudownych krewnych mogłam zobaczyć i Algierię, i RPA i Cypr, a wreszcie kra,j który bardzo chciałabym odwiedzić - Gruzję. Fascynują mnie ichniejsze zwyczaje, tradycję wznoszenia toastów, kuchnia pełna zupełnie innych smaków, przypraw, symbioza Europy i Kaukazu. W dodatku wizję smakołyków gruzińskich snute przez Madzię pobudziły moją wyobraźnię do granic możliwości. Natomiast kiedy zobaczyłam w oczach pewnego ciemnookiego, przystojnego dwunastolatka tęsknotę za plackiem z ciasta chlebowego, nadzianym serem i jajkiem wiedziałam, że to będzie pierwsza potrawa jaką ugotuję w tym tygodniu. Dziś dzięki inspiracji rodzinki F..... zapraszam na gruzińskie chaczapuri. Potrawę bardzo prostą, pożywną a jednocześnie niezmiernie pyszną. To co ja przygotowałam jest zapewne cieniem tego co oni jadali w Gruzji więc mogę się tylko domyślać jakie to jest pyszne w oryginale. Sekretem udanego chaczapuri jest ser - powinien być podpuszczkowy ale tzw. młody, u nas myślę, że świetny byłby to tego bundz ale niestety nie miałam do niego dostępu. Wykorzystałam więc mieszankę mozarelli, fety i goudy. Natomiast kiedy tylko dostanę gdzieś bundz albo sama odważę się na zrobienie własnego sera to chaczapuri zrobię po raz kolejny ponieważ bardzo nam nawet ta wersja zamiennikowa smakowała nam bardzo. Oryginale chaczapuri adżarskie ma wbite na wierzch jajko, natomiast u mnie w domu nie przepadają za jajkiem w takiej formie więc tylko moja porcja została okraszona jajecznym akcentem - a reszta niech żałuje bo to jest naprawdę pyszne połączenie smaków. Zresztą Pyza podkradała mi z talerza najpierw mniejsze a potem coraz większe kawałki :)

Ze szczególną dedykacją dla rodzinki F z Chrzanowa

DSC04711

500 g mąki pszennej - u mnie chlebowa 720

1 szklanka płynu - u mnie pół na pół woda z serwatką

1 łyżeczka suchych drożdży

1 łyżeczka soli

1 łyżeczka cukru

1 jajko

1 łyżka oliwy

Wszystkie składniki ciasta mieszamy, wyrabiamy ok. 5-7 minut do uzyskania gładkiej sprężystej kuli. Gdyby mąka była bardzo sucha trzeba będzie dodać jeszcze trochę ciepłej wody - dodawać małymi porcjami. Wyrobione ciasto przekładamy do miski, przykrywamy lnianą serwetką i odkładamy na godzinę w ciepłe miejsce.

Nadzienie:

350 g mozarelli

100 g fety

50 g goudy

2 jajka

ew. sól

 

jajka do wbicia na wierzch + plasterek masła na każdy placek

Wszystkie sery ścieramy na tarce o grubych oczkach, dodajemy jajka, mieszamy. Nagrzewamy piekarnik do maksymalnej temperatury u mnie 250 st. C.

Wyrośnięte ciasto przekładamy na stolnicę, chwilkę wyrabiamy, dzielimy na 5-6 porcji.

Każdą z nich wałkujemy w owal, następnie dłuższe boki zaginamy do środka - robiąc jakby bok burty łódki, a końce zlepiamy ze sobą. Powinna powstać nam łódeczka, którą nadziewamy masą serową, Przekładamy je na wysmarowaną masłem lub wyłożoną papierem do pieczenia formę. Pieczemy ok. 15-20 minut. Następnie wyciągamy, widelcem mieszamy masę serową tak, by zrobić odrobinę miejsca dla jajka, które wbijamy na wierzch i blachę z chaczapuri wkładamy do piekarnika jeszcze na 5 minut - białko powinno być ścięte a żółtko lekko lejące.

Na gorących kładziemy plasterek masła i podajemy. Naprawdę pyszne.

 inspiracją był przepis z tej strony: http://maxoness.blogspot.com/2012/09/blog-post_6444.html, tam pięknie pokazano na zdjęciach proces formowania łódeczki.

 

moje wyszły takie toporne ale mam nadzieję, że ćwiczenie czyni mistrza i za jakiś czas pochwalę się Wam pięknymi, zgrabnymi gondolkami

ponieważ po gruzińsku chaczapuri to chleb z serem więc to takie małe uczczenie dzisiejszego Światowego Dnia Chleba

World Bread Day 2014 (submit your loaf on October 16, 2014)

piątek, 10 października 2014

Bardzo proste kolorowe danie, za którym wszyscy w domu przepadamy. Ryż w kleistym sosie z warzywkami i boczkiem. Na jesienny obiad danie idealne.

DSC04580

Ryż arborio - 150 g - można wziąć inny ale to już nie będzie niestety tak smakowało jak powinno

2 małe cukinie

1 papryka czerwona

2 żółte lub czerwone pomidory

1 puszka kukurydzy - mała albo pół dużej

100 g wędzonego chudego boczku

ok. 3 szklanek rosołu

3 łyżki oliwy

sól, pieprz, zioła prowansalskie

 

Cukinię kroimy w plasterki, paprykę w kostkę, pomidory sparzamy wrzątkiem, zdejmujemy skórkę i kroimy w kostkę. Na głębszą patelnię wlewamy oliwę a potem dodajemy warzywa. Przesmażamy ok.5 minut, następnie dodajemy ryż i mieszając przesmażamy aż będzie szklisty. Ostrożnie wlewamy szklankę rosołu, mieszamy i na malutkim gazie, pod przykryciem czekamy, aż ryż wchłonie płyn. Potem dodajemy kolejną szklankę rosołu i często mieszając uważamy, by danie się nie przypaliło. Na drugiej patelni przysmażamy na rumiano pokrojony w paseczki boczek. Kiedy ryż wchłonie już drugą szklankę rosołu dodajemy do niego zawartość patelni z boczkiem, mieszamy i dodajemy trzecią szklankę - całość dodawania płynów i gotowania ryżu trwa ok 30-40 minut. Tuż przed końcem gotowania dodajemy kukurydzę, przyprawy. Całość powinna być jedwabista, aksamitna.

Polecam serdecznie.

 

poniedziałek, 06 października 2014

Przeżyłam dziś rano szok, kiedy koleżanka z pracy powiedziała, że Ania Przybylska zmarła po ciężkiej chorobie. Bardzo ją lubiłam oglądać, taka była radosna, zawsze uśmiechnięta. Koleżanka dodała i zostało troje dzieci sierotami, są w takim wieku prawie jak Twoje. Taka stwierdzenie daje do myślenia.Moje Pyzy akurat zakatarzone, zakaszlane, bidulki snują się po domu na pół gwizdka. Ciągle włażą na kolana bo u mamy najlepiej. Szczerze współczuje rodzinie Ani, szczególnie jej dzieciom, oby znalazł się przy nich zawsze ktoś, komu będą mogły wdrapać się na kolana. Aniu spoczywaj w pokoju (*)

Jesienny obiad w jesiennych kolorach. Dzieciom i Młodemu smakował bardzo

0,5 kg schabu lub polędwiczki wieprzowej

2 duże cebule

2 marchewki

1 pietruszka

pół papryki

1 ząbek czosnku

listek laurowy

3 łyżki oleju

1 łyżka mąki do posypania mięsa+ 1 łyżka mąki do sosu

woda

korzeń lubczyku, sól, pieprz

 

Mięso myjemy, osuszamy,kroimy na plastry. Rozbijamy delikatnie, polędwiczki wystarczy dłonią. Cebulę kroimy na kosteczkę, tak samo robimy z pietruszką, marchewką i papryką. Ja zakupiłam sobie ustrojstwo do robienia sprężynek z warzyw i część z nich została zespiralkowana. Oprószamy mąką i przesmażamy na oleju rozgrzanym z masłem do zrumienienia. Mięso przekładamy chwilowo na talerz. Na tłuszczu podsmażamy cebulkę - do zeszkliwienia, potem dodajemy pozostałe warzywa i przesmażamy ok.5minut mieszając zawartość patelni. Na warzywach układamy mięso, dodajemy wodę - by zakryła całość, listek laurowy, przeciśnięty przez praskę czosnek i pozostałe przyprawy. Przykrywamy i dusimy ok. 40 minut. Mięso na chwilę wyciągamy  z sosu. Do 1/3szkl.wody dodajemy mąkę, mieszamy i wlewamy do patelni. Mieszając gotujemy chwilkę, by sos stracił smak m. Ponownie wkładamy mięso do sosu i gotowe.Można taki schab zjeść z kaszą, ziemniakami. U nas z makaronem. Polecam serdecznie.

czwartek, 25 września 2014

Urok tego sosu tkwi w balansowaniu na krawędzi słodyczy i kwaśnicy, tak by smaki zamiast szokować łagodnie tuliły nasze kubki smakowe. Taki słoik ratuje moją skórę w dni, kiedy wracam skonana późno z pracy a w domu tłum głodnych się kłębi wokół stołu. Wtedy wystarczy kawałek kurczaka lub szynki wrzucić na patelnię, podsmażyć. W tym czasie ugotować ryż, na patelnię wrzucić zawartość słoika i w ciągu 15 minut mamy pyszny, zdrowy obiad. Z tej proporcji wychodzi 7 słoików 0,75 l. Polecam serdecznie. Przepis z Wielkiego Żarcia z moimi zmianami.

DSC04523

3 kg pomidorów - u mnie lima

1 kg cebuli

1 duża papryka czerwona

1 puszka ananasów pokrojonych w kostkę (zalewę zachowujemy)

1 puszka kukurydzy

2 łyżki musztardy

1/2 szklanki octu

3 szklanki cukru

1 łyżka curry

1 /2 łyżeczki pieprzu

2 łyżki musztardy

3 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę

1,5 łyżki soli

 

rozpoczynamy od umycia pomidorów, sparzenia ich wrzątkiem. Później zdejmujemy z nich skórę i kroimy w kostkę, przekładamy do dużego garnka, potem obieramy cebulę i powtarzamy procedurę krojenia w kostkę i wrzucenia do garnka. Na małym ogniu dusimy całość ok. 1,2 h. Następnie dodajemy wszystkie składniki oprócz mąki ziemniaczanej i zalewy. Dusimy ok. 45 minut. Potem w zalewie rozpuszczamy mąkę i dodajemy do garnka, całość zagotowujemy. Do wyparzonych w gorącym piekarniku słoików przekładamy wrzący sos. Zakręcamy szczelnie, przykrywamy kocem. Nie ma potrzeby pasteryzowania.

 

poniedziałek, 22 września 2014

Ostatnich kilka niedziel mieliśmy wypełnionych od rana do wieczora, w tą deszczową i zimną z musu zostaliśmy w domu, ale był to dla nas dobry czas na odpoczynek, na nadrobienie zaległości w leżakowaniu, w robieniu rodzinnego stosiku -Młody leży na spodzie a my po kolei na nim, oj nie ma z nami za lekko. A że za oknem zimno i mokro zrobiliśmy wszyscy razem pyszne ciastka, na które zawsze jest sporo amatorów. To przepis, który wykorzystuję od kilku dobrych lat, kiedyś był na Wielkim Żarciu potem niestety został usunięty, mnie została na szczęście kartka z wydrukiem .  Ciastka są bardzo proste w przygotowaniu -  u mnie ich tworzeniem zajęły się w całości dzieci, ja byłam tylko od wałkowania i obierania jabłek. Przygotowaliśmy je z antonówkami ,ale używałam bardzo różnych odmian jabłek, dobrze sprawdzają się raczej twarde, można je zrobić też z brzoskwiniami, ananasem, gruszkami. Każda wersja jest pyszna. Polecam serdecznie.

DSC04515

700 dkg mąki pszennej

250 g margaryny

150 g masła

200 kwaśnej śmietany 18%

2 jajka

2 żółtka

1 czubata łyżka cukru

szczypta soli

2 g świeżych drożdży

jabłka

cukier puder

 

Do miseczki wkruszamy drożdże i zasypujemy cukrem, rozcieramy na jednolitą masę. Wszystkie pozostałe składniki wrzucamy do miski malaksera, dodajemy już płynne drożdże i zagniatamy ciasto. Bez pomocy malaksera robimy to samo na stolnicy. Przygotowane ciasto wkładamy do miski i umieszczamy ją w lodówce, u mnie najdłużej ciasto siedziało ok. 24 godzin a najkrócej 1,5 godziny. Różnicy dużej nie zauważyłam, dlatego średnio ciasto leżakuje w chłodzie ok 2 godzin. Potem wyciągamy je na oprószoną mąką stolnicę. Dzielimy na 3 części i każdą wałkujemy na cienki 2 mm placek, filiżanką wycinamy kółka.  Jabłka obieramy, wycinamy gniazda nasienne i dzielimy na 8 części. Każdą cząstkę jabłka kładziemy na krążek ciasta, składamy i przy brzegu delikatnie sklejamy. Z tego  przepisu wychodzą 4 blachy ciastek. Pieczemy je w 180 st. ok. 12-15 minut. Potem posypujemy szczodrze cukrem pudrem.

DSC04505

 

 

Tagi: jabłka
19:14, babaluca1 , ciasteczka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 18 września 2014

Wrzesień - dopiero się zaczął a już prawie się kończy. Co roku jest tak samo, że ucieka mi ten miesiąc najszybciej ze wszystkich miesięcy w roku. W dodatku w tym roku Pyza jest już w czwartej klasie i przeżywa to bardzo. Tęskni do swojej byłej Pani, z trudem wchodzi po tygodniach laby w tryby szkolnej maszyny, dziwi się temu ciągłemu zadawaniu z lekcji na lekcję, ledwo dźwiga plecak wypełniony książkami, ćwiczeniówkami i wszelkim potrzebnym dobrodziejstwem. Problem jest również z jedzeniem do szkoły, bułki z wędliną czy serem wracają ledwo nadgryzione, pączki czy drożdżówki ze sklepu smętnie wyglądają z pudełka śniadaniowego. Więc postanowiłyśmy zrobić coś co będzie smakowało i jej i córce średniej, coś co same zrobią i same zjedzą. Przepis pochodzi ze zbioru przepisów dla dzieci - Cecylka Knedelek z naszymi zmianami.

DSC04504

2 szklanki mąki pszennej- u nas 1/2 szkl. pełnoziarnistej

3/4 szklanki cukru

100 g masła

1 szklanka jogurtu lub maślanki - u nas truskawkowy

3 jajka

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

owoce - u nas śliwki

 

Jajka rozdzielamy na białka i żółtka. Te ostatnie wrzucamy do miski, dodajemy cukier, masło, jogurt, mąkę i proszek do pieczenia i mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Białka ubijamy z solą na sztywną pianę i delikatnie mieszamy z masą mączno-jajeczną. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st.C. Do papilotek wkładamy po 2 łyżki ciasta, na wierzch układamy śliwkę. Pieczemy ok. 30 minut. Z tej porcji wyszło nam 15 babeczek. Połowa nie doczekała kolacji  więc  Pyzy profilaktycznie odłożyły sobie po dwie na jutro do szkoły, :)

DSC04495

poniedziałek, 01 września 2014

Byliśmy na wakacjach. Chciałam się pożegnać przed wyjazdem z Wami ale rozszalała nam się tu taka burza, waliło piorunami, prądu brakło, internetu brakło no i nici wyszły z pożegnań. To były chyba jedne z naszych najlepszych wakacji,mimo że pogoda była w kratkę, że byliśmy w miejscach,które dobrze znamy ale odpoczęliśmy za wszystkie czasy. Spaliśmy do 9, wszystko robiliśmy normalnie, bez pośpiechu, łazikowaliśmy po Bieszczadach i Pieninach, i kiedy w przelocie zobaczyłam te tłumy w Tatrach, na bałtyckich plażach to dziękowałam Bogu za dróżkę nad strumyk, gdzie Młody zrobił Pyzom wodne koło na zakrętki, za cichy szlak na jeziorka duszatyńskie, gdzie w bajorkach wygrzewają się kumaki, pełzną zaskrońce, za przestrzenie w Pieninach, gdzie tylko owce, powietrze i płoty. Mnie do szczęścia to wszystko wystarczy. Zobaczcie sami.

Poniżej kilka zdjęć z Bieszczad, z Rudawki Rymanowskiej i Szlachtowej

żuk na bieszczadzkim szlaku

żuk

zaskroniec na szlaku do jeziorek duszatyńskich

DSC03715

i kolejny, większy

 

 

DSC037521kapliczka na jeziorkach

DSC037632
jeziorko
DSC03766jeziorko w deszczu
DSC037823
Pyziątko na szlaku


okolice Rudawki Rymanowskiej

Wisłok w Rudawce

dalej Rudawka

dom w magurskim parku narodowym

okolice Szlachtowej
22:53, babaluca1
Link Komentarze (5) »
niedziela, 10 sierpnia 2014

Ten rok dzięki deszczom i słońcu obfituje u nas w grzyby. Szczególnie dużo jest kurek, żółtego złota z którego można wyczarować pyszne jedzenie. W zasadzie do takiego sosu potrzeba tylko ciut masła, trochę rosołu i śmietanki. Pyszne proste jedzenie, u nas do klusek śląskich ale równie dobrze smakuje do wstążek makaronowych lub ziemniaków

sos z kurek

Kluski śląskie według proporcji 4 części ugotowanych, przeciśniętych przez praskę ziemniaków i jedna część mąki ziemniaczanej. Wszystko mieszamy, zagniatamy w jednolite ciasto, dzielimy na części, formujemy wałeczek, który kroimy na grube plastry. Każdy z nich formujemy w dłoni w kształtną kluskę i robimy dołeczek na sos. Gotujemy w osolonej wodzie ok 5 minut po wypłynięciu.

Sos:

ok 40 dkg umytych, oczyszczonych kurek

2 łyżki masła

1,5 szklanki rosołu

1 szklanka śmietany kremówki

1 łyżka mąki pszennej

mały pęczek zielonej pietruszki

sól, pieprz,korzeń lubczyku

 

Masło roztapiamy na patelni, dodajemy kurki i smażymy razem ok 8 minut, potem zalewamy rosołem i dusimy ok. 15minut pod przykryciem. Pietruszkę drobno kroimy. Kiedy grzyby zmiękną posypujemy zawartość patelni mąką,mieszamy i gotujemy chwilkę, by stracić smak surowej mąki, potem jeśli rosołu sporo wyparowało możemy podlać jeszcze go trochę, dodajemy śmietankę, przyprawiamy, zagotowujemy całość a potem posypujemy pietruszką. Smakuje wybornie.

sos z kurek

Tagi: kurki
20:35, babaluca1
Link Komentarze (8) »
środa, 06 sierpnia 2014

Mieliśmy dziś gościa - kolegę Młodego aż z Warszawy, a wiadomo gość w dom ...... Niby nie przyjechał na obiad ale tak głupio chłopu nic do jedzenia konkretnego nie dać. Do kawy zrobiłam drożdżówki ze śliwkami a na ciepło tartę z cukinią i kurczakiem. Nasz gość jadł ją podobno po raz pierwszy w życiu i mu smakowała. Nam tarty smakują zawsze bo to takie "nasze" smaki.

przepis z tej strony z moimi zmianami: http://najsmaczniejsze.pl/2013/09/tarta-z-cukinia-i-kurczakiem/

 tarta z cukinii

ciasto:

1,5 szklanki mąki pszennej

150 g masła

1 jajko

szczypta soli

nadzienie:

1 podwójna pierś z kurczaka

1 młoda cukinia

suszone pomidory

masa do zalania

4 jajka

150 ml śmietanki kremówki

100 ml kwaśnej śmietany

łyżeczka suszonych pomidorów z czarnuszką i niedżwiedźim czosnkiem, sól

100 g mozzarelli

Wszystkie składniki ciasta wkładamy do malaksera i mieszamy do uzyskania gładkiego ciasta. Bez malaksera zagniatamy ciasto na stolnicy. Wkładamy do lodówki na 30 minut. W tym czasie kroimy mięso na paseczki, posypujemy suszonymi pomidorami i smażymy na oleju na rumiano. Cukinię kroimy w cieniutkie plasterki. Piekarnik nagrzewamy do 200 st.C Wyjmujemy ciasto z lodówki, masłem smarujemy tortownicę 26 cm, ciastem wylepiamy tortownicę, nakłuwamy widelcem i podpiekamy ok. 15 minut. Potem wyciągamy z piekarnika, wypełniamy kurczakiem i cukinią. Jajka rozkłócamy dodajemy obie śmietany, przyprawy. Ser kroimy na kostki, wrzucamy na cukinię i zalewamy masą jajeczną. Pieczemy w 180 st. ok. 45 minut. Pyszna na zimno i na gorąco. Polecam serdecznie.

tarta z cukinii

wtorek, 05 sierpnia 2014

Młody remontuje naszą trzydziestoletnią Niewiadówkę zwaną przez Pyziątko pieszczotliwie siopą. My kibicujemy mu jak możemy, bo na razie nasz wkład ograniczył się do umycia przyczepy z wierzchu. Do pozostałych prac trzeba obsługiwać szlifierki, opalarki i inne głośne narzędzia więc my dziewczyny odpadamy. Wspieramy za to Młodego dobrym słowem: tato długo jeszcze :), tato kiedy skończysz?, tato kiedy wreszcie będziemy spać w przyczepie albo zabawą w dobrą wróżkę: Młody  na co masz ochotę? Dziś ochotka naszła Młodego na coś słodkiego, ciastowego i żeby było już. To ciasto wymaga jakiś 5 minut pracy, 40 minut pieczenia i kilku minut na przygotowanie kakao. Smakowało nam bardzo, w zasadzie w ciągu kwadransa po upieczeniu zniknęło 2/3 blachy. Polecam serdecznie

 najprostsze ciasto z brzoskwiniami

1 margaryna KAsia

4 duże jajka

1 szkl.cukru

2 szklanki mąki pszennej 450

1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia

owoce: u mnie dziś brzoskwinie, ale świetnie smakują śliwki, wiśnie, gruszki ok.3/4kg

 

Margarynę, jajka i cukier miksujemy ok. 5 minut. Ja robię to malakserem. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 170 st.C przesiewamy mąkę z proszkiem i drylujemy owoce. Do zmiksowanej masy dodajemy mąkę z proszkiem, chwilę miksujemy. Foremkę do pieczenia - standardową - wykładamy papierem do pieczenia, na niego wykładamy ciasto i wciskamy w niego owoce. Pieczemy ok.45 minut i już zajadamy

najprostsze ciasto z brzoskwiniami

21:35, babaluca1 , ciasta
Link Komentarze (5) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26
O autorze
Tagi
Durszlak.pl Liczniki na stonę Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów stat4u