poniedziałek, 28 lipca 2014

Jakoś tak mam, że brownie robię dla ludzi mi bliskich. Dla tych, z którymi chce się dzielić pasję do gotowania i poznawania nowych smaków, dla tych, którzy nawet długo nie widziani nie onieśmielają, nie tworzą murów i barier. Ciężko byłoby mi w życiu bez moich przyjaciół. Są dla mnie jak czekolada. Różni są Ci moi bliscy sercu, jak różne są czekolady, niektórzy nadziani miłością, inni ze szczyptą złośliwości, każdy jest inny, ale każdy nadaje jakiś smak mojemu życiu. Z moją przyjaciółką Moniką znamy się 32 lata - od przedszkola, wiele razem przeszłyśmy i pewnie jeszcze wiele przed nami. Kiedyś nie było dnia, żebyśmy nie gadały, dziś gadamy na tyle, na ile pozwalają nam dzieci, dom, praca czyli niewiele, ale i tak między nami jest dobrze.  Wielu rzeczy jeszcze nie doświadczyłam w życiu, nigdy nie byłam na arabskim bazarze, nie widziałam zorzy polarnej i tysiąca innych rzeczy które bym chciała dotknąć, posmakować, zobaczyć ale doświadczyłam prawdziwej przyjaźni. Tej która wesprze w trudny dzień, opieprzy kiedy pozostali przytakują głowami, takiej przed którą można otworzyć serce i nie bać się, że wyśmieje to co tam zobaczy. I nie będzie gadać, że trzeba się lepiej odżywiać tylko powie, że będzie moją przypominajką śniadaniową.  Dla tych wszystkich moich przyjaciół: słodkich, słonych, pikantnych, z chilli, z wanilią i orzechami dla Was kochani moje ulubione brownie

niestety na zdjęciu wyszły jakoś średnio ale były naprawdę pyszne

brownie

2 czekolady Milki z nadzieniem migdałowym

100 g masła

3 płaskie łyżki dobrego,gorzkiego kakao

3 jajka

50 g cukru

80 g mąki

ulubione owoce - u mnie maliny, borówki amerykańskie

 

Czekolady łamiemy na kawałki, wrzucamy do metalowej miseczki, dodajemy pokrojone na kawałki masło i kakao, miseczkę kładziemy na garnek z gotującą się wodą i cały czas mieszając doprowadzamy do rozpuszczenia składników i połączenia w jedwabistą masę. Trzeba uważać aby czekolada się nie zważyła, nie przypaliła. Kiedy wszystko ładnie się połączy odkładamy masę do wystudzenia.

Jajka ubijamy kilka minut z cukrem,  potem dodajemy mąkę i delikatnie mieszamy. Ja to wszystko robię metalową rózgą, do masy jajkowej dodajemy chłodną masę czekoladową i delikatnie obie masy mieszamy, bez pośpiechu. Ja swoje brownie upiekłam w foremkach ale równie dobrze możecie zrobić go w jednej blaszce. Na koniec wystarczy jeszcze posypać przygotowane ciasto owocami, wsunąć na ok. 15-18 minut do gorącego 200 st.C piekarnika. Potem wystarczy zaprosić przyjaciół, zrobić im dobrej kawy i posłuchać co tam im w sercu gra. To dla mnie najlepiej spędzony czas na świecie. Polecam Wam serdecznie

czwartek, 24 lipca 2014

Dzisiejszy dzień zaskoczył nas szarością o poranku, zamiast słońca, które rano zawsze zagląda nam do okna padał rzęsisty deszcz. W taką pogodę lubię się zaszyć w okolice łóżka z książką i słuchając szumu za oknem odpocząć. Kończę teraz cykl książek z cyklu szczęście, Anny Ficner - Ogonowskiej. Książki o tym, że każdemu może się przydarzyć w życiu wielka tragedia i to w najmniej spodziewanym momencie, ale dzięki ludziom którzy są wokół wszystko można przetrzymać. Książki nieco cukierkowe ale tak ciut, za to z cudowną atmosferą, z doskonałymi dialogami, nagłymi zwrotami akcji. Warto wejść do świata Hani i Dominiki, spotkać tam tych wszystkich ludzi i znów uwierzyć, że miłość może dokonać cudów. Ponieważ dziś trochę czytałam, trochę sprzątałam, to chciałam zrobić szybki i rozgrzewający obiad, wykorzystałam przepis z kuchni stu kolorów http://stokolorowkuchni.blox.pl/2014/07/Kurczak-pieczony-z-pomidorami-i-ziemniakami.html, który przerobiłam na swój użytek. Bardzo nam smakowało.

kurczak na pierzynce

10 podudzi z kurczaka

60 dkg młodych ziemniaków

pół niedużego kalafiora

4 młode marchewki

0,5 kg fasolki szparagowej

marynata:

2 łyżeczki miodu - u mnie leśny

3 łyżki keczupu pudliszki pikantny

3 łyżki oleju

ząbek czosnku

pół łyżeczki suszonego czosnku niedźwiedziego

sól, pieprz

kilka małych koktajlowych pomidorków

wszystkie składniki marynaty mieszamy a potem podgrzewamy do zagotowania

mięso myjemy, solimy, pieprzymy a potem smarujemy je marynatą z każdej strony.

Ziemniaki kroimy na ćwiartki, pozostałe warzywa myjemy i umieszczamy w parowarze, tak by były al dente ok. 15 minut. Na dnie naczynia kładziemy ziemniaki, które smarujemy resztą marynaty. Na ziemniaki układamy warzywa z parowara a na warzywa kładziemy zamarynowanego kurczaka. Pieczemy ok. 90 minut w 190 st. w połowie pieczenia odwracamy nóżki by ładnie się zarumieniły z każdej strony.  Na 15 minut przed końcem pieczenia wkładamy pomidorki. Podajemy tak, by na talerzu znalazły się wszystkie warzywka i mięso.

kurczak na pierzynce

Uważajcie, żeby marynatą nie ubrudzić naczynia do zapiekania bo ciężko potem to domyć :)

 



poniedziałek, 21 lipca 2014

Byłam dziś w markecie, w miasteczku w którym pracuję. Godzina 13 spory tłumek wewnątrz a ja mam tylko kilka minut, żeby zrobić zakupy i zdążyć na busa do domu. Ponieważ ludzi było sporo musiałam iść za pewną parą, która robiła zakupy. Oboje koło 50 lat, kobieta ładna, zadbana, mężczyzna lekko pochylony. Rozmawiali dość głośno więc chociaż tego bardzo nie lubię byłam mimowolnym świadkiem tego co się działo.

Ona wrzuca do koszyka najtańszy makaron za złoty i kilka groszy za kg, potem torebkę z sosem pieczarkowym.

On pyta czy to będzie na obiad

Ona sączy przez zęby, że jest gorąco i przy garach stać nie zamierza a jak mu się nie podoba to niech nie je.

I tak idą sobie i warczą coraz bardziej, na moje nieszczęście muszę iść za nimi aż do kasy. Potem przy kasie on próbuje coś zrobić, poukładać w koszyku zakupy na co ona na cały sklep furczy, że to nie tak. Patrzę na ich ręce, oboje mają takie same obrączki - znaczy małżeństwo chyba. Wychodzą ze sklepu a ja tuż za nimi bo miałam tylko pięć rzeczy, które musiałam kupić. Idą oboje do dobrej klasy samochodu i dalej warczą bez ustanku na siebie. On jakby mniej, ona za to chyba rozkręciła się na dobre. Wsiadają do samochodu a ja pędzę na przystanek. Kiedy czekam na busa mijają mnie swoim fajnym samochodem. Ona ze zmrużonymi oczami a on tępo patrzący przed siebie. Nic mnie z tymi ludźmi nigdy nie łączyło jednak zmusili mnie do poważnej refleksji nad moim życiem. Na pierwszy rzut oka wyglądali na takich " co mają wszystko" ale patrząc na nich widziałam jak są nieszczęśliwi, zawarczeli to swoje szczęście, zasyczeli miłość, niewiele zostało. Ja nie mam dobrego samochodu, nasze auta niedługo będą pełnoletnie a ja z pracy "tłukę" się busem do domu, mam pracę, która nie jest jakoś specjalnie dochodowa, w naszym 25 metrowym pokoju brakuje już miejsca na cokolwiek a ja wciąż kupuje nowe książki, moje dzieci potrafią swoim zachowaniem świętego wyprowadzić z równowagi a mąż lubi marudzić, ale wiecie co jestem w tym wszystkim bardzo szczęśliwa. Może i te auta stare ale ile w nich wspomnień i nigdy nas nie zostawiły na środku drogi, mam pracę, którą lubię i która ma sens, może bus i podły ale pan kierowca zawsze ma dla mnie miłe słowo, może to mieszkanie malutkie ale przynajmniej jesteśmy blisko siebie, dzieci może grzeczne inaczej ale wprawiają mnie co rano w zachwyt, kiedy patrzę jak śpią z minami aniołów i Młody, może czasem ponarzeka ale kocham go najbardziej na świecie i nie byłabym w stanie warczeć do niego. Jestem wielką szczęściarą, że to wszystko mam. I nie gotuje im podłego jedzenia, po którym odechciewa się żyć. Daje im to co umiem najlepiej, dodaję świeże zioła, robię makaron i uwielbiam te ich posapywania podczas obiadu, i mówione (oczywiście z pełną buzią) mamo to jest pyszne. Dziś zapraszam na proste, dobre danie.

parpadele z kurczakiem

(brokuł coś na zdjęciu wyjątkowo nie zzieleniał)

parpadelle robione z tego przepisu http://zkotlababylucy.blox.pl/2012/10/lazania.html + łyżeczka suszonego czosnku niedźwiedziego

pół brokuła

1 mała pierś z kurczaka

1 szklanka domowego rosołu

ząbek czosnku

trochę bazylii,zielonej czubrycy

 

Makaron można przygotować ręcznie jak w podanym wyżej linku albo wrzucić wszystko do malaksera i wyrobić 5 minut. Potem dać mu odpocząć 10 minut. W tym czasie kroimy mięso na małe kawałki. Brokuła gotujemy na parze. Ciasto dość cienko wałkujemy i kroimy na ok 1,5 cm wstążki. Gotujemy sporą ilość wody. Kurczaka solimy, pieprzymy, doprawiamy zieloną czubrycą i smażymy na ogniu do zrumienienia na każdej ze stron, podlewamy rosołem, wciskamy ząbek czosnku i dodajemy do smaku czubrycy, dodajemy na patelnię ugotowane brokuły i na maleńkim już ogniu dusimy ok.5 minut. W tym czasie gotujemy makaron. Gotowy (po ok. 10 minutach) makaron cedzimy i przekładamy do garnka, w którym się gotował, warto zostawić trochę wody z gotowania ale tak naprawdę ciut. Do garnka przekładamy zawartość patelni, mieszamy, solimy i doprawiamy do smaku. Pozostawiamy kilka minut a w tym czasie przygotowujemy talerze. Smakuje naprawdę pysznie.

wtorek, 15 lipca 2014

Bardzo prosta sałatka, która powstała jako wariacja na temat kotletów z piersi kurczaka. W taki upalny dzień jak dziś gorące jedzenie smakuje raczej średnio. Za to sałatka ze świeżymi warzywami i makaronem wszystkim przypadła do gustu. Polecam serdecznie.

sałatka

3 usmażone kotlety z piersi kurczaka - panierowane w jajku i bułce tartej

200 g ugotowanego makaronu - kolorowego najlepiej

mała puszka kukurydzy

2 pomidory

2 małe ogórki małosolne

kilka listków bazylii

3 łyżki oliwy

2 łyżki octu balsamicznego

sól, pieprz

Usmażone kotlety pokroić w kostkę, kukurydzę odsączyć, pomidory i ogórki pokroić w plasterki. Przełożyć wszystko do miski,dodać makaron. Ocet wymieszać z oliwą, dodać sól i pieprz. Polać zawartość miski, dodać pokrojone listki bazylii. Wymieszać i odstawić na pół godziny.

Świetnie zaspokaja głód w upalne dni.

środa, 09 lipca 2014

Dziś bardzo prosta rzecz do zjedzenia, ciasto chlebowe zaplecione na patyczkach do szaszłyków Świetnie smakuje do potraw z grilla - warto go choć na chwilę położyć na grillowych kratkach by przeszedł zapachem dymu. Szczególnie posmakował dzieciom. Poniżej zdjęcia lokatora mojego ogródka. Pod pniem,który służy jako stelaż do trzmieliny gniazdko uwił sobie mały jeżyk, widziałam go kilkakrotnie wieczorem, jak przemykał między funkiami. Ostatnio przy odchwaszczaniu ogródka, w środku słonecznego dnia, jeż przeszedł obok mnie, obwąchał moje buty i poszedł dalej w poszukiwaniu ślimaków. Na szczęście miałam przy sobie aparat, trochę z emocji ręce mi się trzęsły ale przy odrobinie wyobraźni możecie cobie wyobrazić ten uroczy, niuchający wszędzie ryjek z zadziornie patrzącymi ślepkami.

chlebki na patyku

 

Chlebki:

 

ok. 40 dkg mąki pszennej - najlepiej chlebowej

1 szklanka wody

1 op. suchych drożdży -7 g

3 łyżki oleju kujawskiego

1 łyżeczka soli - polecam morską z ziołami

nadzienie:

pół pęczka zielonej pietruszki

ząbek czosnku

1 łyżka oliwy

 

żółtko do smarowania

patyczki do szaszłyków - namoczone w wodzie ok.1 godziny

Drożdże mieszamy z mąką, dodajemy wodę, olej, sól i dobrze wyrabiamy - ok.10 minut. Następnie przekładamy ciasto do miski, przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na minimum godzinę - powinno w tym czasie podwoić objętość.

Następnie ciasto przekładamy na stolnicę, dzielimy na kawałki, które lekko rozwałkowujemy w  prostokąt Ciasto zostawiamy na chwilę, w czasie której kroimy drobno pietruszkę, wyciskamy ząbek czosnku i dodajemy oliwy, całość jeszcze odrobinę solimy i mieszamy na jednolitą masę.

Wzdłuż każdego prostokąta ciasto układamy nadzienie

chlebki na patyku

a potem bardzo ściśle je sklejamy, tak jak na pierogi, rolujemy na stolnicy by miały ładny kształt, a potem rulonikiem ciasta owijamy patyczek.

chlebki na patyku

chlebki na patyku

Zrobione już rolki odkładamy na 10 minut do wyrośnięcia, potem delikatnie smarujemy je mieszanką żółtka i 3 łyżek mleka. Pieczemy ok.30 minut w 200 st.C.

chlebki na patyku

 

Jeżyk

jeżyk

jeżyk

jeżyk

 



20:02, babaluca1 , pieczywo
Link Komentarze (4) »
czwartek, 26 czerwca 2014

Smakiem, który otwiera dla mnie lato jest smak czarnych jagód. Kiedy byłam dzieckiem i rok szkolny kończył się gdzieś koło 20 czerwca to zawsze w pierwszy poniedziałek wakacji brałyśmy z mamą, siostrą, sąsiadkami po banieczce, garnuszkach i ruszałyśmy do tzw. Brzezinki, w której były całe polany pełne jagodowych krzaczków. Pamiętam, że wyruszałyśmy rano, wspinałyśmy się pod górę kamienistą drogą, żeby zrobić pierwszy przystanek wśród brzóz, gdzie najadałyśmy się słodkimi poziomkami. Potem mijałyśmy leśną kapliczkę zawieszoną na starym dębie, by w końcu dojść do ogromnej polany pośród lasu, gdzie jagód było zawsze zatrzęsienie. Wracałyśmy późnym popołudniem umorusane jagodowym sokiem z bańkami pełnymi czarnej pyszności. Część z nich mama wkładała słoiki, część trafiało w bułki-jagodzianki i w końcu ostatnia część lądowała w pierogach. Polanych sowicie kwaśną śmietaną z cukrem, zjadanych z wielką przyjemnością bo w końcu z własnoręcznie uzbieranych owoców. Teraz jagody kupujemy od zaprzyjaźnionego Pana Czesia, w Brzezince nie byliśmy od lat, ale pierogami z jagodami zajadamy się tak samo jak w dzieciństwie. Polecam serdecznie

 pierogi z jagodami

1/2 kg mąki pszennej

1 szklanka wrzątku

1 łyżeczka soli

ewentualnie mąka do podsypania

Ja wrzucam wszystkie składniki do malaksera i wyrabiam gładkie ciasto. Jeśli nie macie takiego ustrojstwa trzeba użyć widelca do wymieszania mąki z wrzątkiem, by nie poparzyć palców. Potem zagnieść gładkie ciasto, w miarę potrzeb odrobinę podsypać mąką.

3/4 litra jagód

2 łyżeczki budyniu śmietankowego

2 łyżeczki cukru

kwaśna śmietana + cukier do polania pierogów

 

Ciasto dzielimy na dwie części, każdą z nich cienko wałkujemy. Potem szklanką wykrawamy kółka. Jagody mieszamy z proszkiem budyniowym i cukrem, na każde kółeczko z ciasta nakładamy łyżeczkę jagód. Dokładnie zlepiamy brzegi, gotujemy w osolonym wrzątku ok. 3 minut od wypłynięcia. Ugotowane przekładamy na talerz i od razu posypujemy drobnym cukrem. Potem możemy polać śmietaną. Smakują rewelacyjnie.

pierogi z jagodami

Tagi: jagody
21:33, babaluca1 , coś na obiad
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 23 czerwca 2014

Dziś będzie o Tacie, nie moim, tylko moich dzieci. To jego głos znały jeszcze przed urodzeniem, kiedy codziennie po powrocie z pracy mówił do mojego coraz bardziej pękatego brzucha: hop, hop,hop tata przyszedł.  To w jego ręce trafiało każde dziecko zaraz po urodzeniu, on któremu uginają się nogi na widok krwi, trzymał te nasze pokrwawione, obślumpione bobasy i patrzył na nie jak na siódmy cud świata. Marudzi strasznie, że Pyzy głośne, że skaczą po łóżkach, po nim, że się kłócą, że nie jedzą, że nie sprzątają, że innych sto że. Ale mimo tego, że nienawidzi szpitali to całe noce i dni siedział przy łóżku chorych Pyz.Denerwuje się, kiedy słyszy, że średnie dziecię po raz kolejny, mimo sześciu lat, jest zakochane i grozi, że kupi dubeltówkę na potencjalnych zięciów. Cierpliwie tłumaczy jak po szachownicy porusza się wieża, na czym polega siła odśrodkowa i pole magnetyczne. Pyziątko stwierdziło w ubiegłym tygodniu: tata jesteś fajna. Podpisujemy się pod tym wszystkim rękami.

Wszystkiego najlepszego Młody!!!

 ciasto truskawkowo-budyniowe

Na dzień Taty słodkie,kruche ciasto z budyniem i truskawkami. Bardzo proste i szybkie do wykonania.

ciasto

2 3/4 szklanki mąki pszennej

10 łyżek cukru

250 g zimnego masła

3 żółtka

2 łyżki kwaśnej śmietany

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

 

nadzienie:

2 budynie waniliowe

1/2 l mleka

cukier tak jak na opakowaniu budyniu

3/4 kg truskawek

 

Wszystkie składniki ciasta zagnieść szybko. Ja to robię w malakserze. Podzielić na dwie części. Jedną włożyć do lodówki, drugą do zamrażarki. Ugotować budyń. Połową ciasta wyłożyć na blaszkę do pieczenia (wysmarowanej lub wyłożonej papierem do pieczenia). Wlać budyń, położyć truskawki i zetrzeć na tarce ciasto z zamrażarki. Pieczemy ciasto w temperaturze 180 st. C przez ok.45 minut.

ciasto truskawkowo-budyniowe

przepis pochodzi z tej strony http://wkuchennymoknie.blox.pl/2013/07/CIASTO-Z-JAGODAMI-I-BUDYNIEM.html

niedziela, 22 czerwca 2014

Uwielbiam czerwiec za ciepło, długie dni i smak truskawek i świeżych pomidorów. W te letnie dni wystarczy odrobina mięsa, pomidory i zioła, żeby w kuchni wyczarować pyszne jedzenie. Taka jest ta dzisiejsza potrawa - na niedzielny obiad ale szybka w przygotowaniu i bardzo smaczna. Do mięsa wystarczą młode ziemniaki z koperkiem i sałatka ze świeżych pomidorów i bazylii . Czego chcieć wiecej przy stole?

piersi z szuszonymi pomidorami

2 piersi kurczaka - raczej większe

pół słoiczka suszonych pomidorów

6 listków bazylii

łyżeczka czerwonej czubrycy + 1/2 łyżeczki na patelnię

sól, pieprz

 

sałatka

2 duże pomidory

4 listki bazylii

3 łyżki oliwy

2 łyżki octu balsamicznego

 

Piersi umyć, cienkim nożem zrobić w nich kieszonki. Pomidory suszone pokroić na paseczki, podobnie jak listki bazylii. Wymieszać i nadziewać piersi z kurczaka. Posypać je czerwoną czubrycą, solą i pieprzem. Na patelni rozgrzać 2 łyżki oleju i obsmażyć piersi, potem dodać szklankę wrzącej wody i pozostałą czubrycę. Dusić pod przykryciem ok. 15 minut.Przed podaniem pokroić na plasterki i polać wytworzonym sosem. Podawać najlepiej z młodymi ziemniaczkami

 piersi z szuszonymi pomidorami

Sałatka

Pomidory pokroić w kostkę, listki bazylii na paseczki, wrzucić do miseczki dodać oliwę i ocet. Wszystko wymieszać i podawać.

piersi z szuszonymi pomidorami

 

piersi z szuszonymi pomidorami

środa, 11 czerwca 2014

Cukiniowe szaleństwo u nas trwa na dobre. Dziś na obiad zapiekane i nadziewane kurczakiem. Młody kupił w Biedronce cukinie kuliste, które idealnie pasowały do tego by je nafaszerować. Jedliśmy je z sosem śmietanowo-majonezowym z suszonymi pomidorami i czosnkiem. Ostały się jedynie ogonki.

 nadziewana cukinia

6 cukinii kulistych

1 spora cebula

2 ząbki czosnku

1 duży, soczysty pomidor

1 duża pierś z kurczaka ok 35 dkg

100 g ugotowanego ryżu

100 ml bulionu warzywnego

 

Cebulę i czosnek drobno kroimy i podsmażamy na łyżce oliwy do miękkości. Pomidora zalewamy wrzątkiem a potem zdejmujemy z niego skórkę i drobno kroimy. Mięso możemy zmielić lub posiekać. Potem do cebulki dodajemy mięso i smażymy ok.5 minut. W tym czasie myjemy cukinie,obcinamy "czapeczki" i wydrążamy wnętrze. Cukinie jeszcze kroimy na małe kawałeczki. Do zawartości patelni dodajemy pomidory, cukinie i ryż. Dusimy na małym ogniu ok. 8-10 minut. Rozgrzewamy piekarnik do 190 st.C.  Farsz doprawiamy solą, pieprzem, oregano, ziołami dalmatyńskimi, a następnie nadziewamy nim cukinie. Przykrywamy czapeczkami i układamy w żaroodpornym naczyniu, podlewamy bulionem, przykrywamy pokrywką i zapiekamy ok. 35-40 minut.

Sos śmietanowy

4 łyżki kwaśnej śmietany

1 łyżka majonezu kieleckiego

1 łyżka suszonych pomidorów w czosnkiem

1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę

 nadziewana cukinia

Wszystko wymieszać i odstawić na 15 minut.

niedziela, 08 czerwca 2014

Uwielbiam swój ogródek i ten kwiatowy i ten warzywny. Młody też się zaraził moją manią do zielonego i codziennie wieczorem robi obchód od drzewka do drzewka, do truskawek zajrzy, do malin i do borówek. Ostatnie dwa lata niespecjalnie rozpieszczały nas pogodą, za to w tym roku wszystko kwitnie jak szalone. Kilka lat temu kupiliśmy okazyjnie malutkie sadzonki jagody kamczackiej, posadziliśmy przy płocie i jakoś tam rosły co roku odrobinkę. W ubiegłym roku miały już kilkanaście owocków, ale dopiero teraz obsypały się granatowymi jagodami niczym rosą. Jemy je na bieżąco jednak zostaje nam sporo do innego wykorzystania. Dziś mieliśmy kolejny gorący dzień więc ciasto z orzeźwiającą galaretką i masą śmietanową świetnie chłodzi.

 ciasto owocowy ogród

biszkopt z 4 jaj

0,5 kg truskawek

galaretka truskawkowa

2 łyżki żelatyny

4 łyżki cukru

 

400 ml kwaśnej śmietany 18%

1 szklanka mleka

6 łyżeczek żelatyny

3 łyżki cukru pudru

kawałeczek wanilii

 

2 galaretki: zielona i niebieska

 

jagody kamczackie

 

Truskawki obieramy, miksujemy z cukrem na mus i zagotowujemy. Do gorącego wrzucamy galaretkę i żelatynę i dobrze mieszamy. Odstawiamy do wychłodzenia.

Kolorowe galaretki zalewamy 0,5 l wody i również wychładzamy. Kiedy masa truskawkowa zaczyna tężeć wylewamy ją na biszkopt i i wyrównujemy.

Śmietanę ubijamy z cukrem. Żelatynę zalewamy połową mleka, drugą połowę grzejemy z wanilią. Spęczniałą żelatynę zalewamy mlekiem i wstawiamy na chwilkę do mikrofalówki - nie może się zagotować. Mleko z żelatyną wlewamy wąskim strumykiem do ubitej śmietany. Dodajemy jagody i tężejące wylewamy na mus truskawkowy. Posypujemy jagodami i zalewamy tężejącą galaretką.

ciasto owocowy ogród

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26
O autorze
Tagi
Durszlak.pl Liczniki na stonę Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów stat4u